piątek, 13 grudnia 2013

Sam



Mimo tego, że osiągnęłam to co chciałam z oczu płynęły mi strumienie łez. Zamiast do wyjścia ruszyłam w górę po schodach, aż na dach. Na samej górze stanęłam na krawędzi i spojrzałam w dół. Całe życie przeleciało mi przed oczami. Myślałam, że myśli rozerwą mi głowę gdy za plecami poczułam czyjś oddech i zrozumiałam, że jestem na dachu starego domu Sama. Obróciłam się, a Sam patrzył się na mnie przestraszonym wzrokiem. Próbował mnie dotknąć i dziwnym trafem udało mu się. Jego ręka stanęła na moim ramieniu.
-Bridgit, to ty?
-Sam jak to możliwe przecież ja jestem…..
-Mówiłem, że tego nie zrozumiesz.-usłyszałam głos Look’a.
-Mówiłam, że nie chcę mieć z Toba nic wspólnego, ale i tak jak to możliwe,że Sam mnie widzi i może dotknąć, a inni nie?
-Poczekaj twój tata zadzwoniła do mnie i powiedział, że jesteś w śpiączce i nie wiadomo czy się obudzisz.
-Sam to skomplikowane. Kiedyś ci o tym opowiem, ale jeszcze nie teraz.
-Nie musisz on o wszystkim wie.
-Słucham? Nawet jemu nie pozwoliłeś mi nic powiedzieć, bo sam to musiałeś zrobić.
-Co ja poradzę samo wyszło.
-Bridgit nie kłóć się teraz z nim, bo nie ma powodu, a ja już o wszystkim wiem i choć to się nie trzyma kupy próbuję to zrozumieć. Co musisz zrobić, żeby do nas wrócić?
-Nie wiem, bo ten o to debli, który tutaj stoi nie chce mi powiedzieć…
-Sam go nie znam! I nie oskarżaj mnie o wszystko co najgorsze, bo sama nie jesteś idealna. Musisz odkryć je sama.
-To nie zmienia faktu, że mam na ciebie focha.
-Rób co chcesz.
-Koniec! Idźcie za mną.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz