sobota, 7 grudnia 2013

Mężczyzna zwany Ciemność...



Kiedy tylko otworzyłam oczy nie zważając na nic dookoła wyszłam z klubu i wróciłam do tej ciemnej alei, którą widziałam w drodze do czarnego drinka. Teraz była ona jeszcze bardziej ciemna i straszna, ale w tej ciemności można było zobaczyć w oddali człowieka. Przywołał mnie do siebie wbrew mojej woli. Nie byłam świadoma tego co robię tak jakbym lunatykowała. Droga, którą przebyłam idąc w kierunku postaci, była krótsza niż można było się spodziewać. To był mężczyzna, ubrany cały na czarno. Miał granatowe, duże oczy, które uważnie mi się przyglądały. Odczytałam z nich lawinę uczuć: smutek, strach, przerażenie, ale również odwagę, zdecydowanie, odwagę i chęć zemsty. Myślałam, że już nic mnie nie zdziwi do momentu kiedy mężczyzna nie zdjął z głowy kaptura. Przypominał mi kogoś. Nagle mnie olśniło. Był bardzo podobny do Toma. Myślałam, że zwariowałam, ale moja głowa odkąd tu przybyłam nie dawała mi żadnych znaków pomyłek i głupoty co w normalnym świecie w moim przypadku byłoby nienaturalne. Zdałam się na instynkt.
-Kim jesteś?
-Pewnie zastanawia cię mój kształt dziewczyno. Nie nie jestem twoim przyjacielem tylko przybrałem kształt jego ciała stare było już przereklamowane. A wracając do twojego pytania jestem niczym, anioły, które spotykam nadają mi różne imiona, ale ja sam uważam siebie za Ciemność.-powiedział z cwanym uśmiechem na twarzy- I będę jednym z twoich towarzyszy w świecie ludzi.
-Ten świat to Ziemia, a pyzatym czy ja mam jeszcze coś do powiedzenia? -Nie pomyślałam, że mogłam powiedzieć za dużo jak na człowieka, który nazywa się Ciemnością. Tylko nawijałam bez końca.- A w ogóle dlaczego ty?
-Bo jestem ci nie zbędny. Tutaj możesz wierzyć tylko nie wielkiej grupie osób, bo w tym świecie wszyscy prędzej czy później sprzymierzają się ze złem. Oprócz mnie.
-Skąd mam wiedzieć, że mogę ci ufać? – zapytałam z zakłopotaniem- A może ty też masz coś związanego ze złem?
-Szybko się uczysz. Mi też nie musisz ufać. Nikomu nie musisz ufać, ale ktoś cię musi nauczyć jak wykorzystać anioły.
-Po co mam je wykorzystywać? Musisz mówić urywkami?- wybuchłam wściekła i zniecierpliwiona- Dlaczego tu w trafiłam? – to było pytanie, które skierowałam sama do siebie, ale on i tak na nie odpowiedział.
-Bo zostałaś wybrana wystarczy, że poskładasz sobie wszystkie elementy tej układanki.
-Nie rozumiem.
-Nikt nie może się dowiedzieć o tej rozmowie. I pamiętaj nikomu nie ufaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz