Obudziłam
się w szpitalu. Ale coś było nie tak. Dopiero po paru minutach skapnęłam się,
że patrzę na swoje ciało. Byłam strasznie blada i nie oddychałam. Nagle do Sali
wpadł ojciec, a tuż za nim szła Karolina. Płakali jak nigdy dotąd. Kiedy
odwróciłam wzrok, a za szybą zobaczyłam zrozpaczonego Kamila. Patrzył na mnie,
a kiedy już nie mogłam tego wytrzymać
postanowiłam do niego podejść. Mówiłam do niego, ale on mnie nie słyszał.
Dotknąć go też nie mogłam. I właśnie w tym momencie zrozumiałam, że ja tak
naprawdę nie żyję, że miałam wypadek i stało się. Nagle w miejscu gdzie przed
chwilą znajdował się szpital, pojawiły się dwie drogi. Jedna czarna, a na jej
końcu znajdowały się ogromne czerwone drzwi, a druga biała, a jej drzwi były w
kolorze waniliowym. Obok stał drogowskaz
na, którym było napisane „Sama musisz wybrać drogę.”. Wiedziałam to. I
pewnie większość wybrałaby waniliowe, ale ja poszłam w stronę czarnych. Były
one piękne, i skrywały w sobie jakąś tajemnice, ale jeszcze nie wiedziałam
jaką. Droga była dłuższa, niż się wydawało, ale gdy już dotarłam drzwi same się
przede mną otworzyły. Za nimi czekała już na mnie kobieta o ciemnych oczach
oraz długich włosach. Miała ona również ogromne kruczoczarne skrzydła.
-Witaj w
czarnych zaświatach.
-Czy ja
umarłam?
-Nie, nie,
ależ oczywiście, że nie inaczej być wybrała tamte drzwi.
-Więc
dlaczego widziałam swoje ciało w szpitalu?
-Twoja dusza
opuściła twoje ciało dopóki nie wypełnisz zadania.
-Zadania?
Można jaśniej?
-Oczywiście
przepraszam. Więc tak to zadanie przydziela ci rada aniołów ciemności. Ale
nigdy nie wiadomo jakie to zadanie.
-Kim są
anioły ciemności?
-Jesteśmy
tacy jak ty nie umarliśmy, ale nasze dusze nie mogą wypełnić zadania. Jesteśmy
tu uwięzieni dopóki go nie wypełnili.
-Czyli nigdy
nie wychodzicie? A pozatym czemu tu jesteśmy tylko ty i ja?
-Bo to
pomieszczenie jest tylko przykrywką dla naszego świata. A nawiązując do twojego
pierwszego pytanie. Niektóre anioły dostają jakieś zadanie na Ziemi. Muszą na
przykład zmienić czyjeś życie lub pomóc człowiekowi wybrać dobrą drogę na
ziemi.
-Ale jak to
zrobić skoro ludzie nas nie słyszą i nie możemy ich dotknąć?
-Jeszcze nie
poznałaś swoich mocy. One pomagają wypełnić zadanie. Każdy ma inną. Ja na
przykład mam dar komunikacji z żywiołem ognia. Anioł może mieć, aż pięć mocy,
ale ostatni anioł, który tyle miał zginął 1450 lat temu.
-A co jeśli
ktoś skończy zadanie?
-Wraca do
swojego ciała i żyje dalej.
-A co teraz
mam robić?
-Chodź, za
mną.
Złapała mnie
za przedramię i pociągnęła w górę na swoich skrzydłach. Widziałam ten świat z
lotu ptaka. I nie wydawał się zbyt piękny. Czułam się, jakbym wylądowała w
Hadesie. Wszędzie było czerwono. Wokół nie było zieleni, pachniało tu spanie
lizną, a mimo to mieszkańcy chodzili szczęśliwi.
-A tak w
ogóle to jak ty się nazywasz?
-Bridgit.
-Witaj
Bridgit, ja jestem Kramisha.
-Kramisha?
Ciekawe imię. Ile masz lat?
-Mam 16 lat, a jeśli wrócić do imienia to wiem,
ale chwalić lub je krytykować będziesz po przydzieleniu ci zadania. Musisz iść
korytarzem na przód, a potem skręcić w lewo tam znajdziesz ogromne drewniane
drzwi. Na pewno nie zabłądzisz.
-Co? To ty
nie idziesz ze mną?
-Nie mogę
być tam w czasie przydzielania ci zadania, ale trzymam za ciebie kciuki.
-Będziesz na
mnie czekać?
-Tak.
-Obiecujesz?
-Tak,
obiecuję.
Jeszcze
nigdy się tak nie bałam. Byłam ciekawa tego co zobaczę, ale wiedziałam, że może
to mi się nie spodobać. Poszłam według wskazówek Kramishy. I dotarłam. Drzwi
rzeczywiście były ogromne, miały z trzy metry i były zrobione z prawdziwego
drewna. Otworzyłam je. Sala była ogromna i pusta. Na samym jej końcu stał duży,
wysoki stół, a za nim siedziało dziesięcioro ludzi w zróżnicowanym wieku.
Najstarszy wyglądał na 160, a najmłodsza dziewczyna na 12. Wszyscy skupili
swoją uwagę właśnie na mnie, gdy nagle odezwał się najstarszy.
-Podejdź
bliżej, dziecko.
Podeszłam bliżej, ale mój wzrok powędrował na twarz
przystojnego anioła, który wyglądał na góra 17 lat. Był brunetem o dużych
niebieskich oczach. Był inny jego oczu wyrażały to co ja czułam teraz w środku
mojego ciała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz