sobota, 5 października 2013

Jeszcze dwie...



Cała okolica była ciemna. Nie wyobrażam sobie iść tą drogą w nocy. Ponieważ Look szedł  w ciszy, wykorzystałam sytuację i wzrokiem szukałam Kramishy. Chłopak patrzył cały czas przed siebie i nie zwracał na mnie uwagi. Denerwowało mnie to, więc zdecydowałam się go zapytać co mu zrobiłam.
-O co ci chodzi?
-O nic.
-Słuchaj, wiem, że może ci nie pasować moje towarzystwo, ale to nie moja wina, że na mnie w trafiłeś.
-Nie o to chodzi.
-A o co?
-Tina, ta dziewczyna co zobaczyła nas w powietrzu. Ona zrobi wszystko, żeby zmienić ci opiekuna.
-Czemu? A po za tym czemu się tym tak przejmujesz?
-Mam swoje powody. Jesteśmy już. Teraz zostawię cię samą. Widzimy się za dwie godziny. Rób na co tylko masz ochotę.
Uśmiechnął się do mnie zalotnie i odszedł. Jego łobuzerski uśmiech został w mojej pamięci. Znów wyglądał jak ten nastolatek, który siedział za stołem. Odwróciłam się na pięcie, a tuż za mną stałą Kramisha. Była szczęśliwa i odprowadzała wzrokiem mojego opiekuna. Ja też to zrobiłam i miałam nadzieję, że się nie odwróci, ale jakby mi robił na złość odwrócił lekko głowę i zaśmiał się. Kiedy zniknął z mojego pola widzenia spojrzałam na dziewczynę.
-Zazdro. Look Wild to największe ciacho w naszej krainie.
-No jest przystojny, ale ja mam, a przynajmniej miałam chłopaka, więc chyba nie wypada, żebym oglądała się za kimś innym.
-Wypada, nie wypada, ale dziewczyno jesteś wybrana dostaniesz zadanie na Ziemi to twój ostatni anielski dzień tutaj. Zaszalej.
-Rada mówiła, że razem ze mną muszą lecieć jeszcze cztery osoby. I czy chcesz tam lecieć ze mną?
-Czekałam, aż mnie zapytasz. Oczywiście, że tam.
-To pozostają jeszcze dwie. Ale nikogo tu nie znam…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz